Ostatni dzień wyprawy. Dojechałem do Gdańska, skąd za parę dni wrócę promem do Sztokholmu. Ale najpierw mapa:
EN: The last day of the trip. I made it to Gdańsk, where I’ll spend a couple of days before taking the ferry back to Stockholm. But first, here’s the map:

Wyjazd z Łeby poszedł dość sprawnie i pierwsze kilkanaście kilometrów „chrupało” bardzo dobrze. Asfalt zmieniał się w kostkę, kostka w płyty, płyty w szuter, szuter w polną drogę. Nic nie wskazywało na to, że mogą pojawić się problemy, zwłaszcza że Komoot był przekonany, że prowadzi właściwą trasą. Dla pewności sprawdzałem ją jeszcze w Google Maps.
EN: Leaving Łeba went smoothly, and the first dozen or so kilometres rolled by nicely. Asphalt turned into cobblestones, cobblestones into concrete slabs, slabs into gravel, and gravel into a dirt road. Nothing suggested there would be any problems, especially since Komoot was convinced it was taking me the right way. Just to be sure, I kept checking the route in Google Maps as well.
W pewnym momencie zjechaliśmy z polnej drogi na… jeszcze bardziej polną. Było ostrzeżenie o zakazie ruchu na odcinku 800 metrów. „Niejeden taki zakaz już widziałem” – pomyślałem. Zresztą na Pomorzu większość zakazów nie dotyczy rowerzystów. Komoot i Google twierdziły, że wszystko jest w porządku, więc pojechałem dalej. Po około kilometrze zatrzymała mnie jednak bariera z zakazem ruchu ustawiona w poprzek drogi.
EN: At one point the dirt road turned into an even rougher dirt road. There was a warning about a road closure for the next 800 metres. “I’ve seen signs like this before,” I thought. Besides, in Pomerania many road restrictions don’t apply to cyclists. Both Komoot and Google insisted everything was fine, so I kept going. About a kilometre later I came to a barrier blocking the road completely.

Tego już nie dało się objechać. Dalej był tylko rozjeżdżony przez ciężki sprzęt piach. Zawróciłem. Na rozwidleniu obie aplikacje natychmiast wyznaczyły nową trasę. Już na pierwszy rzut oka wydawała mi się podejrzana, ale postanowiłem zaryzykować. Po dwóch kilometrach okazało się, dlaczego.
EN: There was no way around it. Beyond the barrier was nothing but deep sand churned up by heavy construction equipment. I turned back. At the next junction both apps immediately recalculated the route. It looked suspicious from the start, but I decided to take the risk. Two kilometres later, I found out why.

Las przecinała budowa nowej drogi. Wywrotki woziły ziemię i kruszywo, koparki ryły w ziemi, wszędzie pracował ciężki sprzęt. Zauważyłem jednak ślady rowerów prowadzące przez plac budowy. Kilkaset metrów dalej znalazłem miejsce, w którym ktoś przede mną zdecydował się przeprawić na drugą stronę. Nie było wyjścia – zrobiłem to samo.
EN: A major road construction project cut straight through the forest. Dump trucks were hauling dirt and gravel, excavators were digging everywhere, and heavy machinery was all around. I noticed bicycle tracks crossing the construction site, and a few hundred metres later I found the spot where other cyclists had made it across. I didn’t really have a choice, so I followed their lead.

Pchanie Kolubryny po rozjeżdżonym piachu nie należało do najłatwiejszych, ale w końcu dotarłem do utwardzonej nawierzchni. Wskoczyłem na rower i czym prędzej odjechałem, zanim robotnicy zdążyli się zastanowić, czy to, co właśnie zrobiłem, było legalne.
EN: Pushing Kolubryna through all that churned-up sand wasn’t easy, but eventually I reached solid ground again. I jumped back on the bike and rode off before any of the workers had time to wonder whether what I’d just done was actually legal.
Kiedy wróciłem do nawigacji Komoota, okazało się, że uparcie próbuje skierować mnie z powrotem do miejsca, gdzie za pierwszym razem miałem przekroczyć budowę. Dopiero po kilku próbach zorientowałem się, co kombinuje. Przełączyłem się więc na Google Maps i wyznaczyłem trasę do Białogóry. Ale już bez żadnego zaufania – każdy skręt sprawdzałem dwa razy. Dzięki temu uniknąłem jeszcze dwóch prób wpakowania mnie na budowę. Cała przygoda kosztowała mnie około 10 dodatkowych kilometrów i trochę pchania roweru po piachu.
EN: When I switched back to Komoot, it stubbornly kept trying to send me back to the very spot where it had originally wanted me to cross the construction site. It took me a few attempts before I realised what it was up to. So I switched to Google Maps and set a route straight to Białogóra. By then, though, I trusted neither app. I double-checked every single turn. Without that, Google would have sent me back into the construction site twice more. In the end, the whole adventure cost me about 10 extra kilometres and quite a bit of pushing Kolubryna through deep sand.
W Białogórze miałem zaplanowane śniadanie. Jedna z tamtejszych piekarni skusiła mnie hasłem: „Dzień bez jagodzianki dniem straconym”. Nie zawiodłem się.
EN: I had planned to stop for breakfast in Białogóra. One of the local bakeries tempted me with the slogan: “A day without a blueberry bun is a day wasted.” It definitely lived up to the promise.

Postanowiłem przetestować nowy odcinek EV10, żeby ominąć zatłoczone nadmorskie miejscowości. Okazało się, że jest to asfaltowa ścieżka rowerowa wybudowana na trasie dawnej kolejki Swarzewo – Krokowa. Prowadzi wśród pól i łąk, dawnymi nasypami i wiaduktami kolejowymi, przecina drogi dokładnie tam, gdzie kiedyś znajdowały się przejazdy. Przy niektórych dawnych przystankach powstały wiaty dla rowerzystów, a do dziś zachowały się tablice z nazwami stacji. Naprawdę świetna trasa. Jeśli będziecie kiedyś w tych okolicach, to gorąco polecam.
EN: I decided to try the new section of EuroVelo 10 to avoid the crowded seaside resorts. It turned out to be a smooth asphalt cycle path built along the route of the former Swarzewo-Krokowa railway. It runs through fields and meadows, following old railway embankments and bridges, and crosses roads exactly where the railway crossings used to be. At several former stations, new shelters have been built for cyclists, and some of the original station name signs are still there. It’s a fantastic route, and I highly recommend it if you ever find yourself in this part of Poland.
Jadąc EV10, regularnie można zobaczyć też oznaczenia R10 – starego szlaku rowerowego wzdłuż polskiego wybrzeża Bałtyku. R10 powstała w latach 90. jako zbiór lokalnych dróg i ścieżek o bardzo nierównym standardzie. Dopiero po wejściu Polski do Unii Europejskiej zaczęły powstawać utwardzone ścieżki rowerowe, a mniej więcej dziesięć lat później ruszyły duże inwestycje dostosowujące R10 do standardu EuroVelo 10. Z tego, co czytałem, pierwotna R10 miała sporo piaszczystych i leśnych odcinków. Można więc powiedzieć, że EV10 jest kontynuacją tej samej idei, tylko w znacznie wyższym standardzie.

EN: Riding along EV10, you’ll also regularly see signs for R10, the original cycling route along Poland’s Baltic coast. The idea behind R10 dates back to the 1990s, when it was little more than a collection of local roads and forest tracks stitched together into one long coastal route. The quality varied a lot from one section to another. After Poland joined the European Union, proper paved cycle paths gradually started to appear, and about a decade later major infrastructure projects began upgrading the route to meet EuroVelo 10 standards. From what I’ve read, the original R10 included quite a few sandy and forest sections, so in many ways EV10 is the same idea – just built to a much higher standard.

Swoją drogą niewiele z ostrzeżeń bikepackerów, których spotkałem po drodze, się sprawdziło. Poza budową, na którą natknąłem się dzisiaj, odcinki, na których musiałem prowadzić rower po piachu, można policzyć na palcach jednej ręki. Jedyne miejsca, gdzie naprawdę trzeba uważać, to miejscowości letniskowe. Tam rzeczywiście średnia wyraźnie spada. Na szczęście nie ma ich aż tak wiele, a poza tym zawsze można je ominąć, odpowiednio planując trasę. Albo po prostu przyjechać poza sezonem.
EN: By the way, very few of the warnings I got from other bikepackers turned out to be true. Apart from today’s encounter with the roadworks, I could count the number of sandy sections where I actually had to push my bike on one hand. The only places where you really need to slow down are the busy seaside resorts. That’s where your average speed drops dramatically. Fortunately, there aren’t that many of them, and with a bit of planning you can easily ride around most of them. Or simply visit outside the peak holiday season.
















Przede mną chwila regeneracji w Gdańsku i powrót do domu.
EN: Now it’s time for a few days of recovery in Gdańsk before heading back home.
Życzę Wam udanych wypraw rowerowych i do usłyszenia wkrótce. 🙂
EN: I hope you all have some great cycling adventures of your own. Thanks for following along, and see you again soon! 🙂